Christmas wishes from BARKA’S community

2020 will be a year seared into all our memories, just like this Christmas. The COVID-19 pandemic has brought so many changes and challenges into our lives.

We would like to thank all our partners and stakeholders for their commitment and dedication during these uncertain times.

We wish that all of BARKA FOUNDATION IE partners, beneficiaries and friends will have a very healthy and happy Christmas and an even better 2021!

Zaszufladkowano do kategorii News

Videos and publications about BARKA in Ireland and Poland

Zaszufladkowano do kategorii News

Reconnections of vulnerable citizens of EU – Summary for the 3. Q of 2020

From the 1st of July till the 30 of September 2020, 13 persons were reconnected via BARKA For Mutual Help IE to their home countries: 8 men, 4 women and 1 child.

Most of the people we dealt between July and September of 2020 were Polish citizens (67%), but our team was also in good contact with clients of other nationalities, mainly Romanians (18%) and Hungarians (3%).

The nationality breakdown of reconnected individuals:

Country of originNumber of reconnections
Poland3 (23%)
Romania3 (23%)
Latvia2 (15%)
Germany1 (8%)
Lithuania1 (8%)
Hungary1 (8%)
Russia1 (8%)
Bulgaria1 (8%)
Total13

Zaszufladkowano do kategorii News

Reconnections of vulnerable citizens of EU – Summary for 01-06/2020

We are happy to share that from the 1st of January till the 30 of June 2020, 29 persons were reconnected via BARKA For Mutual Help IE to their home countries: 17 men, 10 women and 2 youngsters.

Since the Irish government introduced special regulations due to rise of the COVID-19 pandemic, we applied an appropriate combination of remote and face to face support. We have worked over the phone, trough email and social media. In certain cases we had to meet our clients face to face while complying with social distancing and other rules.

Some of our most vulnerable clients required personal contact and assistance with translations, journeys to the airport and cases of reconnections or reaching the social services.

The nationality breakdown of reconnected individuals:

Country of originNumber of reconnections
Poland18
Romania4
Bulgaria3
Czech Republic3
Hungary1
Total27

BARKA’s response to COVID-19 related issues among homeless and vulnerable people:

Distributing of face masks (500) and hand sanitizers

Organising appropriate places for quarantine for those returning to their home country.

Securing accommodation at private hostels immediately before the reconnection (project with Polish consulate – for Polish citizens).

Information and advice. Providing information about COVID-19 and other practical information to our clients.

Reducing social isolation. We are in phone and e-mail contact with our clients, offering a comforting chat and advise.

Zaszufladkowano do kategorii News

O Barce w TVP Polonia

Działania Barka for Mutual Help Ireland zaprezentowała w maju polonijna stacja TVP Polonia.

Pracownicy z Dublina opowiedzieli o flagowym programie Powroty, dzięki któremu do swoich krajów powróciło tylko w ubiegłym roku 77 Polaków, Litwinów, Łotyszy, Słowaków, Węgrów, Bułgarów, Brytyjczyków i Rumunów. Przybliżyli także sposoby wspierania osób potrzebujących na miejscu, w stolicy Irlandii.

Program został nagrany przed centrami pomocowymi dla osób bezdomnych, z którymi Barka współpracuje na co dzień: Capuchin Day Centre oraz Merchants Quay Ireland.

Program można obejrzeć pod linkiem: https://polonia.tvp.pl/48045493/polacy-pomagaja-bezdomnym-w-dublinie.

Dyplomacja w czasach pandemii – wywiad z Ambasador RP w Dublinie

Spotkania online, jogging w ogrodzie, zdalne nauczanie. W Irlandii rozpoczyna się właśnie 5. tydzień wprowadzonych przez rząd obostrzeń związanych z pandemią COVID 19. Dotyczą one jednakowo wszystkich, w tym Panią Ambasador RP w Dublinie. O pracy placówki w czasach pandemii Anna Sochańska opowiedziała Anecie Kubas i Kasi Forest (103,2 Dublin City FM) ze swojej rezydencji.

Za nami cztery tygodnie obostrzeń mających na celu ograniczenie rozprzestrzeniania się koronawirusa. Jaka jest rola ambasady i Ambasadora RP w tym wyjątkowym czasie? W jaki sposób wykonywane są obowiązki, czy odbywają się spotkania, czego głównie dotyczą?

Ambasador RP w Dublinie, Anna Sochańska: – Zanim odpowiem na to pytanie, chciałabym podziękować za możliwość przekazania ważnych informacji oraz korzystając z okazji pozdrowić wszystkich rodaków w Irlandii i życzyć im wszystkiego najlepszego w tych trudnych czasach, abyśmy obronną ręką wyszli z tego kryzysu.

W tym trudnym okresie ambasada, w tym także wydział konsularny, pracują nieprzerwanie. Część z nas pracuje zdalnie, ale nasze biura działają i obsługują interesantów. Jest to dla nas bardzo pracowity okres. Szczególnie od pierwszych dni wprowadzenia zagrożenia epidemicznego w Polsce oraz irlandzkich ograniczeń, ambasada pracuje w zasadzie pełną parą. Osobiste spotkania ograniczyliśmy jednak tak bardzo, jak to było możliwe. Przychodzą tu z pomocą nowe technologie – nasi dyplomaci uczestniczą w spotkaniach online; wydział konsularny stara się natomiast obsługiwać interesantów korespondencyjnie, a online tam, gdzie jest to możliwe. Jest to na pewno trudne dla nas, ale nie poddajemy się i działamy nieprzerwanie.

W ciągu jednego tylko dnia ambasada odebrała 600 telefonów i 400 maili. Pracujecie Państwo od świtu do późnego wieczora. Jaka jest rola konsulatu, w jaki sposób działa, jakie sprawy można załatwić, a z jakimi należy poczekać na powrót do normalnego funkcjonowania kraju?

– Rzeczywiście, szczególnie w czasie pierwszego weekendu po ogłoszeniu stanu epidemicznego w Polsce odebraliśmy ogromną liczbę telefonów, maili i wiadomości na naszych mediach społecznościowych, ale dzięki dobrej organizacji udało nam się podołać tej niecodziennej sytuacji. Chciałabym wykorzystać okazję, aby podziękować mojemu zespołowi w wydziale konsularnym, bo koledzy byli do dyspozycji praktycznie 24 godziny na dobę w tym najtrudniejszym okresie. Dzwonili zarówno Polacy, jak i Irlandczycy. Staraliśmy się pomóc wszystkim i nadal oczywiście pomagamy.

Jako jeden z nielicznych urzędów, wydział konsularny naszej ambasady w Dublinie jest nadal otwarty i udziela pomocy w nagłych wypadkach, sytuacjach losowych i nadzwyczajnych. Nadal przyjmujemy pilne zgłoszenia w sprawie pomocy konsularnej, na przykład z powodu wypadków, utrzymujemy kontakt z polskimi obywatelami i ich rodzinami oraz najbliższymi, służymy pomocą między innymi w takich przypadkach jak zgony, utrata środków finansowych, wydawanie paszportów tymczasowych…

Spraw jest naprawdę bardzo dużo i pragnę jeszcze raz podkreślić, że działamy w tych trudnych warunkach, cały czas obsługując osobiście obywateli. Warto jednak wspomnieć, że w obecnej sytuacji wprowadziliśmy także środki zapobiegawcze – w trosce o interesantów, ale także o cały zespół ambasady. Obsługa wizyt w wydziale konsularnym została ograniczona, wstrzymaliśmy przyjmowanie interesantów w sprawach, które nie wymagają osobistego stawiennictwa i zachęcamy, aby jak najwięcej spraw załatwiać korespondencyjnie.

Fot. Rafał Kostrzewa

Jakie są wyzwania dla polskiej dyplomacji w Dublinie w tym trudnym okresie?

– Moja praca polega na kontakcie z człowiekiem. Jako ambasador staram się być bardzo aktywna, spotykać się z przedstawicielami rządu, parlamentu, świata kultury, dziennikarskiego, ale przede wszystkim z moimi rodakami rozsianymi po całej Irlandii. Z mojego punktu widzenia, jako ambasadora i dyplomaty, to jest bardzo trudny okres, bo w zasadzie nie mogę pracować zgodnie z tym, co wyznacza kierunek dyplomacji.

Muszę się natomiast ograniczyć do tego kokonu, o którym się tutaj tak powszechnie mówi, czyli skupiać się wyłącznie na kontaktach online – w 16 kwietnia uczestniczyłam na przykład w spotkaniu za pośrednictwem internetu z moimi odpowiednikami, ambasadorami z państw unijnych i z kolegami z Ministerstwa Spraw Zagranicznych. To jest takie nietypowe i jest dla mnie na pewno wyzwaniem, ale też wyzwaniem dla moich kolegów, bo oni też w ten sposób muszą funkcjonować.

Oprócz tego te wszystkie ograniczenia są dla nas także wyzwaniem osobistym, bo przecież każdy z nas ma jakąś historię rodzinną, ma bliskich i przyjaciół w Polsce i jest to podwójnie trudna sytuacja.

W jaki sposób Polacy w Irlandii mogą uzyskiwać informacje na temat aktualnej sytuacji w swoim języku? Czy Ambasada RP w Dublinie uruchomiła dodatkową infolinię dotyczącą COVID 19 w związku z rozwojem sytuacji epidemiologicznej?

– Przygotowaliśmy szczegółowe informacje na stronie internetowej, a także wszystkich naszych profilach – na Facebooku i Twitterze. Dostępne są tam nie tylko aktualne rozporządzenia, akty prawne, ale także wytyczne i aktualne informacje – na przykład związane z zawieszeniem lotów, ze wznowieniem kontroli na granicach, ale także kwarantanną i zaleceniami irlandzkich władz.

Przekazujemy informacje tylko z oficjalnych, sprawdzonych źródeł – czy to z polskich, czy z irlandzkich – na naszych stronach można znaleźć komunikaty MSZ, kancelarii premiera, LOT-u, ale też Gardy, rządu, czy Ministerstwa Zdrowia. Nasze telefony są dostępne także poza standardowymi, biurowymi godzinami; na bieżąco odpowiadamy na e-maile, czy komentarze na mediach społecznościowych. Staramy się być do dyspozycji naszych obywateli i służyć im pomocą, także wykorzystując niestandardowe sposoby. Zachęcamy naszych rodaków, aby na bieżąco śledzili informacje publikowane na oficjalnych irlandzkich stronach, gdzie można znaleźć różne broszury i inne materiały w języku polskim.

Trwają prace nad ustawą wprowadzającą szczególne zasady przeprowadzenia wyborów prezydenckich zaplanowanych na 10 maja. W projekcie proponuje się wprowadzenie nowych zasad głosowania w wyborach prezydenckich dla obywateli polskich głosujących za granicą. Jak podkreślił w liście do organizacji polonijnych Leszek Jasiński, Sekretarz Komisji Łączności z Polakami za Granicą, szereg formalności, których będą musieli dopełnić, nałoży na naszych rodaków za granicą dodatkowe powinności związane z udziałem w wyborach. Zgodnie z projektem ustawy zamiar głosowania korespondencyjnego wyborca przebywający za granicą miałby obowiązek zgłosić konsulowi do 14 dni przed wyborami. Do głosowania pozostał niecały miesiąc. Jak wygląda przygotowanie konsulatów oraz świadomość Polaków na temat nowych zasad wyborów?

– Tutaj mamy trudną sytuację, zupełnie bezprecedensową, bo po pierwsze mamy pandemię i wszelkie ograniczenia, a z drugiej strony mamy w Polsce obowiązek przeprowadzenia wyborów na prezydenta. Jest to oczywiście bardzo ważna sprawa, która wzbudza ogromne emocje, co jest zupełnie zrozumiałe. Natomiast w tym momencie wydaje mi się – ponieważ ustawa jest cały czas w polskich parlamencie – nie mamy innego wyjścia, jak tylko poczekać i zobaczyć, jakie będą ostateczne decyzje. Obawiam się, że w tym momencie więcej państwu nie powiem, bo nie mogą komentować czegoś, czego jeszcze nie ma. Musimy poczekać, w jakim kształcie będzie ta ustawa przyjęta i wtedy dopiero będziemy mogli coś powiedzieć na ten temat.

Czy wiadomo na kiedy jest zaplanowane głosowanie w tej sprawie?

– Mówi się o początku maja, natomiast ostatnio czytałam informacje, które wskazywałyby na to, że w Senacie pan marszałek informował, że wykorzysta urzędowe 30 dni do prac nad projektem ustawy, więc naprawdę trudno mi jest w tym momencie to wszystko komentować. Musimy spokojnie poczekać, aż będziemy mieć ostateczny kształt.

Zakończył się już program Lot Do Domu, ile osób skorzystało z lotów czarterowych do Warszawy? W jaki sposób obecnie Polacy mogą wracać do kraju?

– Rzeczywiście, ta akcja już się zakończyła. Pierwszy samolot z Dublina wyleciał 16 marca, a ostatni 5 kwietnia W tym czasie 22 rejsy zabrały do Polski ponad 3,2 tys. Polaków. W drugą stronę z kolei – z Warszawy do Dublina – wróciło około 900 osób, Irlandczyków i Polaków na stałe mieszkających w Irlandii. Jak wszyscy zapewne wiedzą, loty do i z Polski są zawieszone do 26 kwietnia. Do Polski można się teraz dostać przez lądowe przejścia graniczne, oczywiście pamiętając o kontrolach na granicy oraz o obowiązku kwarantanny.

Przede wszystkim jednak chciałabym zaapelować do wszystkich państwa o bardzo dokładne przemyślenie decyzji o podróży w tym okresie, przede wszystkim ze względu na państwa bezpieczeństwo. Jak i państwa najbliższych.

Mówiłyśmy o licznych telefonach i mailach do ambasady. Każdy z takich kontaktów niesie za sobą jakąś historię. Z jakimi wyjątkowymi sytuacjami spotykali się Państwo dotychczas?

– Rzeczywiście, można by napisać książkę na ten temat, jakie historie zdarzają się ludziom i czasem, w jakim stresie są obywatele, co zawsze trzeba wziąć pod uwagę, rozmawiając z nimi i starając się im pomóc. Bardzo dużo zapytań dotyczyło przede wszystkim możliwości powrotu do Polski z uwagi na różne sytuacje życiowe. Pytania dotyczyły też kwarantanny, otwartych przejść granicznych, alternatywnych dróg podróży, aktualnych informacji o wprowadzonych restrykcjach na terenie Polski i państw europejskich. Mieliśmy też sygnały od Polaków, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji w innych częściach świata. Mimo że nie mamy autoryzacji, aby działać poza Irlandią, to mogę wszystkich państwa zapewnić, że żadna taka sprawa nie pozostała bez odpowiedzi i tu chciałabym pozdrowić panią Malwinę, która wraz z rodziną utknęła na statku wycieczkowym u wybrzeży Włoch, a której udało się z naszą pomocą wrócić szczęśliwie do domu w Irlandii.

Fot. Rafał Kostrzewa

Obieraliśmy też telefony od osób, które podejrzewały, że są zarażone wirusem i pytały, jakie są symptomy, co należy zrobić, gdzie się zgłosić i jak postępować. Oczywiście nie mamy przygotowania medycznego, ale zawsze staramy się znaleźć dla naszych rodaków pomocną informację i przynajmniej pokierować ich we właściwą stronę.

Chciałybyśmy zapytać o nieco inną kwestię niż pandemia, choć jest to z nią poniekąd związane. Pod koniec stycznia rozpoczęły się manewry Defender Europe 2020. Do Europy zostali wysłani wówczas żołnierze ze Stanów Zjednoczonych, przetransportowano też 9000 pojazdów. Wszystko to udało się osiągnąć pomimo pandemii COVID-19. Na czym polega i czemu ma zatem służyć program Defender 20 w Europie i Polsce?

– W największym skrócie chodzi o to, aby przećwiczyć możliwości przerzutu dużych sił wojskowych i sprzętu drogą powietrzną, lądową (zwłaszcza kolejami) oraz morską z zachodniej Europy do państw bałtyckich i do krajów takich jak Polska czy Rumunia na wypadek kryzysu humanitarnego lub potencjalnego konfliktu. Jest to duży projekt NATO, którego celem jest sprawdzenie funkcjonowania procedur zastosowania wymagań komunikacyjnych i logistycznych.

To ćwiczenie służy sprawdzeniu możliwości obronnych tak zwanych wschodnich państw NATO. W ćwiczeniach bierze udział duży komponent sił amerykańskich i tak, jak pani wspomniała, jest to ogromna akcja logistyczna, angażująca kilka państw w Europie, w tym Niemcy, Belgię i Holandię. To największe ćwiczenie w naszej części Europy od 25 lat. Bierze w nim udział 37 tys. żołnierzy z 18 państw NATO oraz krajów sojuszniczych. Odbywanie tego ćwiczenia oznacza, jak się podkreśla, bezpieczeństwo dla Polski i państw bałtyckich i właśnie tej wschodniej flanki NATO. A ponieważ mieszkamy obecnie w Irlandii, rozmawiamy z Irlandii, państwa neutralnego, to warto zaznaczyć, że ćwiczenie Defender Europe 20 ma charakter wyłącznie konwencjonalny, czyli nie są prawdziwe informacje, które czasami się pojawiają, że przemieszczana jest broń jądrowa.

Jest Pani osobą bardzo aktywną fizycznie, dużo biega, jeździ na rowerze, wspina się… Jak sobie Pani radzi z aktualnymi zaleceniami, by ograniczać się do własnego “kokonu”? Jak Pani dba o swoją kondycję fizyczną i psychiczną?

– Jest to rzeczywiście bardzo ważna kwestia, ponieważ pod tym względem wszyscy jesteśmy równi. Jesteśmy w takiej samej sytuacji – obostrzenia, izolacji i dosyć dużego stresu. Tak, jak pani wspomniała, bardzo lubię sport, staram się biegać codziennie lub przynajmniej co drugi dzień. Na szczęście jestem w uprzywilejowanej sytuacji, bo mam piękny ogród, do którego mogę wyjść i biegać dookoła. Pracuję na tej samej ulicy, na której mieszkam, więc od czasu do czasu wychodzę do ambasady (pracujemy z kolegami rotacyjnie), to też jest jakiś ruch i jakaś zmiana. Kiedy jednak pracuję zdalnie i jestem w domu, staram się wykorzystać ten okres na rzeczy, na które dotychczas nie miałam czasu. Czytam książki, oglądam moje ulubione seriale kryminalne, zazwyczaj są to seriale brytyjskie. Mam syna w college’u, więc staram się również pomagać mu w lekcjach, albo przynajmniej zachęcać go, bo nie jest to prosta sprawa, kiedy dziecko jest w domu, nie chodzi do szkoły i samo musi się wziąć za odrabianie lekcji albo za naukę. To zaangażowanie jest też dla mnie w jakiś sposób pomocne, ponieważ pomaga oderwać myśli od utrudnień i na tej niełatwej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy.

Personel irlandzkiej służby zdrowia walczy z koronawirusem i ryzykuje własnym życiem, aby ocalić życie innych. Wśród nich są Polacy, z których jesteśmy bardzo dumni. Czy chciałaby pani coś przekazać rodakom walczącym z COVID 19 na 1 linii frontu w Irlandii?

– Oczywiście, z wielką przyjemnością. Po pierwsze chciałabym powiedzieć, że są oni naszymi bohaterami i tak, jak na tym pięknym muralu na warszawskiej Tamce, chciałabym powiedzieć, że prawdziwi bohaterowie nie noszą peleryn. Na pewno państwo widzieli ten piękny malunek, na którym widnieją przedstawiciele służby zdrowia. Naprawdę chciałabym bardzo serdecznie podziękować, nie tylko pracownikom służby zdrowia, ale także sklepów, którzy dbają o to, aby nasze lodówki nie świeciły pustkami, kurierom, listonoszom, dzięki którym możemy być w kontakcie z rodzinami i załatwiać sprawy bez wychodzenia z domów, załogom śmieciarek, policjantom, strażakom i nauczycielom, którzy kontynuują lekcje online. Wielkie brawa dla wszystkich was, dla ludzi, którzy bez względu na zagrożenie wychodzą z domów i pracują, żeby całe społeczeństwo mogło zostać w domu. Podziękowania wszystkim Polakom, Irlandczykom, Litwinom, Hindusom, Brazylijczykom i innym narodowościom. Bardzo wszystkim dziękujemy, jesteśmy z was dumni i jesteśmy wam bardzo wdzięczni.

Dziękujemy za rozmowę.

Anna Sochańska jest absolwentką resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim, a także studiów podyplomowych w Centrum Europejskim UW (1992) oraz Kolegium Europejskim w Brugii (1993-94). Od 25 lat pracuje w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Pierwsza kobieta na stanowisku ambasadora RP w Irlandii, nominowana w sierpniu 2019 roku.

Wywiad ukazał się 18 kweitnia 2020 na portalu Londynek.net: https://londynek.net/czytelnia/Dyplomacja+w+czasach+pandemii+wywiad+z+Ambasador+RP+w+Dublinie+czytelnia,/czytelnia/article?jdnews_id=4595485

Zaszufladkowano do kategorii News

Infolina NFZ w spr. koronawirusa dla dzwoniących zza granicy

Od teraz z infolinią NFZ połączysz się z zagranicy

Polski NFZ uruchomił dodatkowy numer Telefonicznej informacji pacjenta dla osób dzwoniących z zagranicy w sprawie koronawirusa.

Od teraz osoby korzystające z usług zagranicznych operatorów mogą zadzwonić pod całodobowy numer infolinii:

(+48) 22 125 66 00

Więcej informacji: https://www.nfz.gov.pl/aktualnosci/aktualnosci-centrali/od-teraz-z-infolinia-nfz-polaczysz-sie-z-zagranicy,7676.html

Reconnections of vulnerable citizens of EU – Annual Summary for 2019

We are happy to share that from the 1st of January till the 31st of December 2019,

77 persons were reconnected via Barka IE to their home countries. 5 people was reconnected to Barka Communities in Poznan and Chudobczyce where they are in process of rehabilitation and job training.

The nationality breakdown of reconnected individuals:

Country of origin Number of reconnections
Poland 36 (46.8%)
Lithuania 12 (15.5%)
Latvia 10 (13,0%)
Slovakia 8 (10.4%)
Hungary 6 (7.8%)
UK 2 (2.6%)
Romania 2 (2.6%)
Bulgaria 1 (1,3%)
Total 77
Zaszufladkowano do kategorii News

Barka na pomoc imigrantom na Wyspach

Ponad 5,5 tys. osobom pomogła od początku działania na Wyspach organizacja Barka for Mutual Help. W związku z Brexitem pracy jest coraz więcej. O tym jak zmienia się sytuacja imigrantów w Irlandii i Wielkiej Brytanii rozmawiamy z Ewą Sadowską, koordynatorką organizacji w Londynie i Dublinie.

Jak zaczęła się historia Barki za granicą? 

– Barka UK była pierwszą Barką, która zaczęła pracować z imigrantami, ale wtedy organizacja już istniała za granicą. Zaczęło się od Holandii, gdzie w 1996 roku nasi przyjaciele Teresa i Jeron van De Loo założyli Stichting Barka Netherlands. Jej zadaniem było wspieranie działań Barki w Polsce. Tereska i Gerom na przykład zebrali środki na maszynę do dojenia kóz dla ekologicznego gospodarstwa, które prowadziliśmy. Pomagali nam także przy remontach oraz przysyłali holenderskich ekologów, którzy wspierali nas w organicznych uprawach ziemi, a także budowie ekologicznych domów.

W 2009 roku Stichting Barka zmieniła trochę profil działania, odpowiadając na zaproszenie gminy Utrecht, która nie radziła sobie z coraz większą liczbą bezdomnych i bezrobotnych Polaków. W tamtym czasie istniał ogromny problem z agencjami pracy, które na potęgę oszukiwały i wykorzystywały naszych rodaków.

Jednak jeszcze przed oficjalnym nawiązaniem współpracy urzędnicy przyjechali do Barki do Londynu, gdzie już od 2007 roku pomagaliśmy Polakom. W stolicy Wielkiej Brytanii działaliśmy wtedy na najwyższych obrotach, aż w czternastu dzielnicach.

Czy do Londynu też Barka przybyła na zaproszenie lokalnych władz? Jaki Londyn zastaliście, czy wielu było imigrantów, którzy nie radzili sobie z życiem na obczyźnie?

– Sytuacja wtedy była bardzo ciężka. Te obrazy, które pamiętam, kojarzą mi się z wojną w Afganistanie. Ludzie śpiący pod wiatami, na chodnikach, kartonach; po dwudziestu-czterdziestu… Wielu w ciężkim stanie, wykończonych życiem na ulicy, nieregularnym odżywianiem, alkoholem i narkotykami. Ogromne ilości ludzi przychodziły wtedy do dziennych centrów pomocy – głównie Polacy. Dużo było też bezdomnych z niepełnosprawnościami, na wózkach.

Brytyjscy urzędnicy i polski konsulat rozkładali ręce. Barka przyszła wtedy bardzo w sukurs, bardzo pomogła. Pierwszy konsul generalny, z jakim pracowaliśmy w Wielkiej Brytanii, pan Janusz Wach, bardzo przejmował się losem Polaków. Chodził z nami na wszystkie spotkania, jakie odbywaliśmy w dzielnicach. Bardzo interesowały się naszą działalnością także media, nawet tak duże jak BBC – towarzyszyły nam na ulicach Londynu.

W tym samym roku Barka rozpoczęła działalność w Dublinie. Jaka była wówczas sytuacja w stolicy Irlandii? Chyba nie była aż tak ekstremalna jak w stolicy Wielkiej Brytani?

– W 2007 pojechaliśmy do Dublina na rok dzięki dofinansowaniu z Senatu RP. Zaczęło się od tego, że otrzymaliśmy od organizacji pomocowych w Dublinie informacje, że i u nich panuje wysoka bezdomność wśród Polaków. Senat wsparł wówczas nasz projekt w Londynie i Dublinie, i to było dobre, że nie przyjechaliśmy na Wyspy z pustymi rękoma. Samorząd Dublina bardzo się ucieszył, że pojawiła taka organizacja jak Barka. Jednak ten projekt nastawiony był głównie na pomoc w znalezieniu i utrzymaniu pracy.

Wtedy jednak problem bezdomności w Irlandii nie był chyba tak duży…

– Tak, szczególnie w porównaniu z Londynem. Większość ludzi potrzebowała wsparcia psychologicznego, w napisaniu CV, w przygotowaniu się do rozmowy kwalifikacyjnej, zakupie wyposażenia do pracy czy pokryciu kosztu szkolenia, np. Safe Pass. Gdy roczny projekt się skończył, nie występowaliśmy ponownie do Senatu, ponieważ musieliśmy skupić jak najwięcej energii na Londynie, a też Dublin City Council nie był zainteresowany finansowaniem naszych działań. Na kilka lat zaprzestaliśmy działań na Zielonej Wyspie.

Sytuacja zmieniła się w 2011 roku, kiedy napisała do nas organizacja Mendicity. Poinformowała nas, że w Dublinie w wyniku kryzysu gospodarczego nasila się bezrobocie i bezdomność, a do ich centrum pomocowego przychodzi 5 razy więcej Polaków niż kiedyś. Większość z nich uzależniona. Zapytali, czy Barka by rozważyła przyjazd. Delegacja Mendicity przyjechała nawet do Londynu na wizytę studyjną.

Jak Dublin zmienił się przez te 5 lat? Mieliście porównanie sytuacji sprzed i w trakcie kryzysu…

– Centra dzienne były przepełnione naszymi rodakami. Język polski był wszędzie. Ludzie przychodzili nietrzeźwi. Zaczynało to przypominać te obrazy, jakie znaliśmy z Londynu.

Większość tych osób utraciła pracę w wyniku kryzysu, ale były też takie, które przyjechały do Irlandii na fali opowieści o tym, jak było kiedyś, nie zdając sobie sprawy, jak trudno jest obecnie o zatrudnienie z nierealistycznymi wyobrażeniami. Sporą grupę stanowiły też osoby ze starszego pokolenia, z przyzwyczajeniami jeszcze z PRL-u, którzy nie znali ani słowa po angielsku, przyzwyczajeni do tego, że państwo powinno się nimi zaopiekować, że fakt, iż mają dwie ręce i chęci, wystarczy do tego, by sobie poradzić. Zaskakująco dużo było tych osób w wieku 50, 60 plus. Oni często padali ofiarą wyzyskiwaczy, podpisywali “umowy” o pracę, które nie były nic warte.

Teraz minęło kolejne kilka lat i wydaje mi się, że w Irlandii nadszedł inny etap bezdomności. Doszły zwykłe rodziny, często z małymi dziećmi – ofiary kryzysu mieszkaniowego. Mniej widać Polaków śpiących na ulicach, wielu otrzymało miejsca w hostelach na pół roku, mają zasiłki, są świetnie zorientowani w irlandzkim systemie opieki społecznej, dostają mieszkania socjalne…

– Tak, to prawda. Jeszcze też zmieniły się nieco problemy tych osób, widać więcej narkomanów niż kiedyś. Kiedyś dominował alkohol, a teraz moim zdaniem jest to pół na pół. O rodzinach to też bardzo dobra obserwacja, kiedyś praktycznie nie zdarzało się, by bez dachu nad głową zostawała rodzina z dziećmi. Podobne zjawisko obserwujemy w Londynie.

Zmienił się też przedział wiekowy, jest więcej osób młodych. Spotykamy także więcej osób z problemami mentalnymi. Część osób przyjeżdża już z problemami, a u innych pojawiają się one w wyniku trudnego życia na ulicy. Kiedyś też rzadziej zwracały się do nas o pomoc więzienia. Teraz i w Londynie, i Dublinie mamy zdecydowanie więcej zapytań o odwiedziny czy informacje o Polakach, którzy wkrótce wychodzą na wolność i będą potrzebowali wsparcia.

Chciałabym nawiązać do osób z problemami mentalnymi. W październiku w dublińskim Dochas Centre odebrała sobie życie Polka, matka dwójki dzieci. Kobieta wykazywała jeszcze przed trafieniem do więzienia skłonności do samookaleczania. Ta tragedia rodzi pytanie, czy migranci w Irlandii mają dostateczny dostęp do pomocy psychologicznej i terapeutycznej?

– Ta sytuacja pokazuje, że jednak jest tu jeszcze sporo do zrobienia. Z tego, co obserwujemy, to ogólnie rzecz biorąc, instytucje i organizacje w Irlandii są bardzo nastawione na człowieka. Ale jednak jest tu o tyle trudność, że przebywa tu wielu obcokrajowców, którzy mają inną mentalność, kulturę, a do tego dochodzi bariera językowa. Wielokrotnie podczas wizyt w więzieniach osoby mówią nam, że czują się niedostatecznie słyszane. Nawet ci, którzy mówią coś niecoś po angielsku, mają poczucie, że to nie jest ten sam poziom traktowania, co obywateli irlandzkich. Być może jest to ich subiektywne odczucie, ale może jest jeszcze coś do zrobienia…

W Wielkiej Brytanii pojawił się kolejny problem – Brexit. Jak jest on odczuwany w dziedzinie pomocy społecznej?

– Widać, że osoby wyjeżdżają z Wielkiej Brytanii. Spotykamy Polaków z Wysp wszędzie tam, gdzie pracujemy za granicą: w Islandii, Holandii, Irlandii, Niemczech, Belgii. Wyjeżdżają ze względu na niepewność, jaki będzie status Polaków po opuszczeniu Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię.

Również organizacje pomocowe żyją w niepewności. Mogę powiedzieć na przykładzie Welcome Centre Healthy Living Project w Redbridge, z którym współpracujemy, że tam pracownicy są kompletnie zdezorientowani i zestresowani tym, że będą musieli posiąść ogromną ilość nowej wiedzy, by doradzać tym, którzy przychodzą po informacje i wsparcie. Poza tym też kierownictwo nie wie jeszcze, jak będzie musiało postępować z pracownikami imigracyjnymi. To jest bardzo trudna sytuacja.

Dla Barki paradoksalnie Brexit jednak da większe pole do popisu. Miesiąc temu zaprosiła nas kolejna dzielnica Londynu – Waltham Forest. Tam podobno są całe połacie lasków, gdzie Polacy koczują w namiotach. Władze tej dzielnicy powiedziały nam, że w związku z Brexitem bardzo się zawężają opcje pomocy dla na przykład Polaków, więc Barka będzie bardzo potrzebna. Władze nie chcą deportować ludzi, chcą im raczej pomagać. Oczywiście, jeśli będą to osoby, które nic od siebie nie dają, nigdy nie pracowały na Wyspach, to dla nich jedyną opcją będzie deportacja, ponieważ będzie im groziła śmierć na ulicy. Zamiast deportować, władze wolą dawać najpierw możliwość dobrowolnego powrotu poprzez Barkę.

Czy już wiadomo, jakie konkretnie przywileje stracą Polacy?

– Na razie nic jeszcze nie jest pewne, ale z tego, co mówili przedstawiciele dzielnicy Waltham Forest, to nie będzie możliwości korzystania z bezpłatnej opieki medycznej na przykład. Co gorsza, w tej dzielnicy nie ma ani jednego dziennego centrum pomocowego, co jest ewenementem w Londynie. Jest tylko grupa terenowa i centrum doradztwa, ale tam pracują tylko Brytyjczycy, nikt nie mówi po polsku. A tymczasem ci nasi rodacy, którzy koczują w namiotach, w większości nie znają angielskiego. Dla dzielnicy Barka to ogromny ratunek.

Czy bezdomni z Wielkiej Brytanii wracają do Polski?

– Myślę, że dla wielu tych ludzi, którzy już byli na emigracji w Wielkiej Brytanii, nie jest problemem wyjechać do pracy do Holandii, Niemiec. Raczej próbują szczęścia w innych krajach Europy Zachodniej niż w Polsce.

Jakie są najważniejsze plany Barki na przyszłość?

– Jednym z najciekawszych działań rozwojowych jest Norfolk na północy Anglii, gdzie pewna pani przekazała dom i ziemię, by powstała tam wspólnota na wzór tych, które funkcjonują w Barce w Polsce. Jesteśmy w trakcie przygotowywania tego projektu. Jest to dom do remontu i około 20 hektarów ekologicznej ziemi. Planujemy tam uprawiać organiczne warzywa i owoce do sprzedaży w lokalnych restauracjach. W ten sposób będziemy pozyskiwać fundusze na utrzymanie wspólnoty. Chcielibyśmy zacząć od małej grupy około 7 osób, a docelowo dojść do 18. To ma być grupa mieszana – nie tylko imigranci, ale także Brytyjczycy. Byłaby to pierwsza wspólnota Barki poza granicami Polski.

Nadal chcemy też realizować nasz program powrotów, który się bardzo dobrze sprawdza.

Podsumowując naszą rozmowę, ilu osobom pomogła Barka od początku działania na Wyspach?

– W Wielkiej Brytanii od początku działalności pomogliśmy około 5 tys. osób, a w Irlandii 500 – mówimy o samych powrotach.

Dziękuję za rozmowę.

Źródło: Londynek.net

Zaszufladkowano do kategorii Media